Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
Ada opowiadała Biance o swojej pracy, o dziewczynce, która codziennie rano się do niej przytulała, o bliźniaczkach, które umiały już czytać, o chłopczyku, który nie chce jeść chleba, o pani kucharce, która pomyliła jadłospisy… Wiesz ja nigdy nie miałam kontaktu z dzieciakami i nie miałam pojęcia, że je lubię. Znacznie bardziej niż dorosłą kadrę, która wg jest za sztywna i zbyt podporządkowana ,,dorosłym zasadom”
Bianka słuchała i cieszyła się tym, że jej przyjaciółka w końcu chyba trafiła z robotą.
– Ale wiesz – kontynuowała, ja się zastanawiam, czy by do tego, nie pójść na studia*… No wiesz, i nie być pomocą, tylko właściwym nauczycielem. To by mi dało pewne możliwości.
– Na szczęście do początku roku akademickiego masz jeszcze chwilę i czas wszystko zweryfikuje – Bianka nie odradzała ani nie zachęcała
– W sumie tak, a jak tam u Ciebie chęci po ,,więcej”? – na słowo więcej pojawił się jej ognik w oczach i znacząco uniosła brew. Myślałam o Tobie, wiesz? I myślę, że muszę Ci w tym pomóc, bo Ty nigdy sama nie wyleziesz ze swojej skorupy. Tak się okopałaś, że…
– Ada o czym Ty w ogóle mówisz, oburzyła się Bianka. Nie musisz mi w niczym pomagać.
– Spokojnie, mam plan
✨ Rozwiń opis
Boję się co ona wymyśli. Bianka czuła się wytrącona z równowagi, ale zaraz potem pomyślała, że niczym Frances z filmu, który ostatnio oglądała chyba jest w stanie znieść niewiadome i to, że czasami życie nie wygląda tak jak się zaplanowało. Może to przyniesie jej coś dobrego. Już nawet godząc się na to w myślach poczuła się jakby cieplejsza i bardziej żywa.
* * *
No nie! Ada postawiła mnie w takiej sytuacji, że ja ją chyba zabiję. Nie ma mowy. Nie zgadzam się, po prostu NIE. Chodziła po pokoju w jedną i w drugą stronę i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Gryzła paznokcie, przebierała nogami, zrobiło jej się naprawdę gorąco. Nie no – to nie jest możliwe. Tak się nie robi.
– Pamiętasz – mówił głosik w jej głowie, sama przed sobą mówiłaś, że zgodzisz się na to, co Ada zaproponuje, że niczym Frances z ,,Pod słońcem Toskanii” dasz się ponieść nieznanemu i temu, że nie zawsze jest tak jak zaplanowałaś?
– ALE, DO CHOLERY – ONA ZORGANIZOWAŁA MI RANDKĘ!!!
✨ Rozwiń opis
Siedziała w małej knajpce i czekała na spotkanie zaranżowane przez Adę. Jej serce biło szybko. Czuła zdenerwowanie. Jej policzki zrobiły się czerwone, a dłonie mokre. I to wcale nie chodziło o to, że zaraz kogoś spotka. To było coś z jej wnętrza. Emocje wybijały ponad skalę i nagle poczuła w sobie pęknięcie. Tak jakby ślimak nagle urósł i rozsadził skorupę, w której mieszkał przez wiele lat. I nie było już skorupy i nie było już miejsca, żeby się schować. Najpierw poczuła chaos, potem strach, że traci kontrolę. A potem przypomniała sobie Adę i jej żywioł. I poczuła się wypełniona ogniem, którego już nie chciała gasić. Wzięła kilka głębokich wdechów, jej oczy rozbłysły nieznanym ogniem…
I wtedy przyszedł…
✨ Rozwiń opis
– No i jak było? – Ada nie mogła się doczekać opowieści przyjaciółki
– Normalnie. – odpowiedziała Bianka, nie chcąc dać Adzie szybkiej satysfakcji
– Bianka, błagam, nie rób mi tego. Chcę wiedzieć wszystko. – uśmiechała się łobuzersko.
– No dobra. Było ok, ale nic z tego nie będzie -uprzedziła kolejne pytanie.
Ale po chwili zmiękła. Dobra – nie będę się już droczyć. Opowiedziała przebieg randki, która była poprawna, miła i zapowiadała koleżeńską relację i …nic więcej, bo… no bo nie było tego czegoś. Ale wiesz co, Ada – jest coś za co muszę Ci podziękować – powiedziała Bianka – dzięki Tobie po raz pierwszy w życiu się przełamałam i wyszłam do ludzi. Na początku było trudno, ale potem poczułam, że nie muszę się chować …
– W swojej skorupie – dopowiedziała Ada. No w końcu! – odetchnęła z udawaną ulgą, obejmując Biankę – ja też Ci muszę podziękować – nikt kto nie miał tak twardej wygodnej skorupy by ze mną nie wytrzymał.