Przejdź do treści

Ten rozdział jest jeszcze zamknięty

Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.

Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.

Naciśnij skrzata, żeby przejść do swojego miejsca.

ROZDZIAŁ 4

Jarmark

I KSIĘGA OGIEŃ I LÓD
1. ŚWIAT SYMBOLU (JUNG)
ROZDZIAŁ 4
ADA

Tak bardzo jej brakowało spotkania z Bianką, jej uporządkowanego gabinetu, atmosfery szytej nicią jej drobnych rytuałów. Bez tego czuła się jak trąba powietrzna, jak nieogarnięty chaos. Miotało ją bez celu z kąta w kąt. Hej, zrobię to samo, co u Bianki – postanowiła. Włączyła czajnik elektryczny, żeby przygotować herbatę, otworzyła okno, wynalazła kadzidełka i świeczkę. Wodę gotowała trzy razy, bo zawsze zapominała ją wlać do kubka. Zawsze jej coś przerywało. Cały czas sobie coś przypominała. Ruszała się tanecznym krokiem, podrygując, podnosząc nogę, obracając się co jakiś czas wokół własnej osi. W pewnym momencie stanęła przed dużym lustrem i zobaczyła szczupłą, młodą dziewczynę, z ogniem w oczach. Czy to naprawdę ja? Coś jej tu nie pasowało. Zastanowiła się przez chwilę, znalazła swoje stare zdjęcie. Przedstawiało małą chudą rudawą dziewczynkę o szalonych oczach w słomianym kapeluszu. Bardziej czuję się tą małą niż sobą w lustrze – podsumowała. I nagle zrobiło jej się niewypowiedzianie smutno – niby bez powodu. Mała dziewczynka, mała laleczka. Zaczęła chlipać.

✨ Rozwiń opis
Lalka jest symbolem tej części w nas, która pozostała mała i nie do końca dopasowana do świata dorosłych ról. To obraz wewnętrznego dziecka - wrażliwego, kruchego i równocześnie prawdziwego. Lalka pokazuje napięcie między dzieckiem, a dorosłym. Zachęca do zadania sobie pytań - jakie części w nas nie akceptują naszej dorosłej rzeczywistości i w którym momencie, w jakim czasie, w jakich okolicznościach się zatrzymały. Co nie pozwoliło im dorosnąć? I czego te części potrzebują, żeby być adekwatne do tego, gdzie jesteśmy teraz, co możemy im dać, jak możemy się nimi zaopiekować. Karta Lalki mówi więc o chwili, w której spotykamy własną kruchość, o momencie, kiedy zamiast ją ukrywać, pozwalamy jej zapłakać.
BIANKA

To nie było zwykłe przeziębienie. To była grypa, która uziemiła Biankę na cały tydzień. Bolały mięśnie, trawiła gorączka, męczyły niespokojne, chaotyczne sny. Z jednej strony mogła się oddać bez reszty malowaniu, z drugiej jednak strony, często była zbyt słaba, żeby malować i w ogóle robić cokolwiek. Jej ciało wymuszało na niej odpoczynek. Czuła się fatalnie. Generalnie nie należała do osób aktywnych, a tydzień spędzony w łóżku jeszcze to pogłębił, zniechęcając do wychylania nosa spod kołdry. Gdyby nie zobowiązania zawodowe, pewno leżałaby jeszcze dłużej. Czuła się bezkształtna, ociężała, gruba. Te kilka zbędnych kilogramów, które nosiła ze sobą od lat to był jej cichy koszmar, który przeżywała zawsze, gdy miała słabszy dzień, nie mogąc równocześnie odmówić sobie polepszenia nastroju czekoladą. Prawdę powiedziawszy, czuła się bezkształtną masą. I choć, jako pani psycholog, była świadoma tego, jak ważna jest miłość do ciała i w swojej terapii pracowała nad tym, jak do tej pory jeszcze nic nie zadziałało. Nauczyła się miłości do przestrzeni, w której była, nauczyła się regulować swoją przestrzeń, wkładać miłość w rzeczy, ale jeszcze nie udało jej się włożyć jej w siebie.

✨ Rozwiń opis
Bezkształtna to symboliczny i zniekształcony obraz samego siebie. Zazwyczaj siebie widzimy w trochę wykrzywiony sposób i taka właśnie jest bezkształtna - bezwzględna w wytknięciu nam wszystkiego, co nam się w nas nie podoba. Bezkształtna jest podstępna i sprytna jak dziecięcy potwór spod łóżka, który zawsze znika, gdy pojawi się dorosły lub zapali się światło, ale gdy tylko zastanie małe samotne dziecko pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Bezkształtna to część w nas, której nie kochamy, nie tolerujemy, którą chcielibyśmy na siłę zmienić. Ta karta skłania do zadania pytań - co to za część, czego w sobie nie lubię? Co sprawia, że patrzę na siebie tak surowo? Ta karta skłania również do działania, żeby tą część przyjąć i przywrócić, do tego, co kochane lub co najmniej znośne.
ADA

Ja naprawdę potrzebuję Bianki. Jej myśli napędzała desperacja. Muszę zrobić coś, żeby być z nią częściej. Po prostu muszę… Pomyślała przez chwilę, czy jest jakaś inna osoba – taka jak Bianka w jej życiu. Nikt nie przychodził jej do głowy. W ogóle – czy ja mam jakieś koleżanki – zapytała się, ale nie przystanęła tutaj. Myśli układały w głowie plan – wyciągnąć Biankę z gabinetu. Już wiem! Aż podskoczyła z ekscytacji. Zabiorę ją na Jarmark. Jarmark Rzemiosł i Zapomnianych Tradycji to było coroczne święto pasjonatów rękodzieła, starego rzemiosła, kolorowego kuglarstwa, historycznych grup rekonstrukcyjnych, fanów średniowiecznego fantasy, sympatyków jedzenia chwastów i folkowej muzyki. Nie była to maistreamowa impreza. Ada wiedziała o niej, bo kiedyś przy niej pracowała. Miała jednak przeczucie, że Biance może się spodobać.

✨ Rozwiń opis
Karta jarmark symbolizuje okazję. Miejsce totalnie różnorodne, gwarne, kolorowe, wypełnione straganami, możliwościami, sztuką, rzemiosłem, muzyką i ludźmi. Tam jest wszystko. Na jarmarku wszystko może się zdarzyć. Ta karta pyta więc, czy umiesz korzystać z okazji? Czy korzystasz z różnorodności, wielowymiarowości świata? Czy tworzysz okazje do tego, żeby coś się zadziało? Tu nie chodzi o wymuszanie, o planowanie, ale dawanie okazji w naszym życiu, w naszej przestrzeni temu, żeby coś się zadziało, żeby życie wydarzyło się spontanicznie. To o otwartości, gotowości na zmianę, kolorowej przestrzeni, której nie musimy kontrolować.
ADA I BIANKA

Nadszedł dzień tej odroczonej wizyty w gabinecie Bianki. Adzie serce biło szybko, nie ze względu na samą wizytę, ale jej plan. Cały czas w głowie aranżowała scenkę zaproszenia Bianki. Bianka obserwując ją uważnie dostrzegała w niej poruszenie. – Ada, co jest? O czym myślisz? – No i koniec. Teraz mogę już tylko powiedzieć to wprost. Przemknęło jej przez głowę. – Bianka ja… Ja bym chciała Cię zaprosić na Jarmark. Nie wiem, czy znasz tę imprezę, ja przy niej kiedyś pracowałam. Dokładnie dzisiaj, po naszej sesji, w sensie ona już trwa od dwóch dni, ale po naszej sesji mogłybyśmy się tam wybrać.
– Nie wiem, Ada, to trochę nie wypada… – całkiem przez przypadek Bianka użyła tego prostego rymu i obydwie zaczęły się śmiać. Po chwili jednak wzięła głęboki oddech i kontynuowała.
– No rozumiesz – ja jestem terapeutką, a Ty tu do mnie przychodzisz, no wiesz, jesteś klientką. To trochę jakby nieprofesjonalne. – Ada przygryzła wargę. No w sumie to tego wariantu nie rozważyłam. Fuck, przecież to oczywiste, a ja na to nie wpadłam. Ada jakby się rozpadła.
– To ja może zrezygnuję z terapii, żebyśmy mogły zostać … koleżankami. – odpaliła na żywioł. W sumie to ja nie potrzebuję terapii, ja potrzebuję Twojego spojrzenia na świat, tak jakby bardziej Ciebie potrzebuję niż terapii. – to zabrzmiało tak szczerze, że Bianka poczuła się wzruszona. Zatrzymała się na chwilę. Z jednej strony na szali był jej profesjonalizm, jej oddanie zasadom, które ją chroniły i utrzymywały na powierzchni, z drugiej to ciepłe powietrze, ten żywioł. Ada ją drażniła naruszając jej świat, ale z drugiej strony – ona niosła ogień, którego Bianka nie znała i było w tym coś, za czym tęskniła.
Ada wpatrywała się w nią wielkimi naiwnymi ciepłymi oczami. Wyglądała jak mała dziewczynka, której nie sposób odmówić.
– No dobra – powiedziała Bianka. Ada nie wytrzymała i rzuciła się jej na szyję.
– Ale od czasu do czasu – jak dobra koleżanka – zjawię się u Ciebie w gabinecie – trajkotała Ada, kiedy szły pieszo do miejsca, gdzie odbywał się tegoroczny Jarmark.

Jarmark to było niezwykle barwne wydarzenie. Z jednej i z drugiej strony uliczki były kolorowe stragany i stanowiska artystów, rzemieślników, kuglarzy, sprzedawców i poprzebieranych w różne stroje pasjonatów. Było gwarno jak na targu.
Dziewczyny przeglądały biżuterię, zjadły zupę pokrzywową, obserwowały kiszenie kapusty w beczce i cieszyły się swoją obecnością. Obydwie odczuwały wielką przyjemność z bycia tam razem. W pewnym momencie Bianka zobaczyła coś, co zwróciło jej szczególną uwagę. Na stanowisku ze słowiańskimi motankami zobaczyła jedną, która odróżniała się od innych. Była mniejsza niż inne, miała rude rozwiane włosy z włóczki, kolorową kwiaciastą sukienkę, ramiona rozłożone, jakby gotowe do przytulenia. Ta laleczka bardzo do Ciebie pasuje powiedziała Adzie. Jest piękna. W Ady oczach zaszkliły się łzy – taka właśnie się czuję.

Już miały wychodzić, ale Ada przeciągnęła Biankę na stronę – zobacz tu można sobie popróbować. Ada usiadła przy kole garncarskim i pierwsze co zrobiła, to cała ochlapała się gliną. Bianka parsknęła śmiechem i również podeszła do koła. Bezkształtna masa gliny znalazła się pod jej zmoczonymi dłońmi. Koło kręciło się, a bryła zmieniała kształty. Raz stając się długa i wąska, raz szeroka. To bardzo przyjemne.

– Mam koleżankę! – w domu Ada pisnęła Czarkowi, ciesząc się jak dziecko.

✨ Rozwiń opis
Karta lepić przypomina nam o tym, że jestesmy plastyczni, nasze ciało, nasz umysł, nasze życie poddaje się kształtowaniu i możemy to robić całkiem świadomie - kształtować nasze życie. To nasz dotyk sprawia, że glina nabiera kształtu, a nasza uwaga, nasza myśl i nasze działanie wpływa na kształt naszego życia. Lepienie to proces powolny i uważny – wymaga obecności, cierpliwości i gotowości do tego, by forma rodziła się stopniowo. Karta Lepić zachęca do zadania sobie pytań: Czy potrafię cierpliwie nadawać kształt, czy oczekuję natychmiastowego efektu? Czy pozwalam sobie na proces tworzenia, nawet jeśli nie wszystko od razu wychodzi?
Mapa Wioski Rynek
Skrzat prowadzi do Przystani Gościa