Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
Lód w ogniu
Rodzice Bianki odwiedzili ją dopiero kilka tygodni po wypadku, na wyraźne życzenie ich córki, która odciągała ten moment ile się dało. I wtedy nadszedł ten dzień. Bianka nie byłaby sobą, gdyby nie było posprzątane, przemyślane. Plan był taki – przyjmie ich w domu, a potem pokaże gabinet, natomiast obiad zjedzą na mieście, bo niedyspozycja prawej ręki wciąż dawała się we znaki i utrudniała gotowanie.
Mama weszła do mieszkania z wiklinianym koszem pełnym słoiku, tuż za nią wszedł ojciec bawiąc się głośno kluczykami od samochodu.
– Bianka, my przyjechaliśmy tu dla Ciebie, a nie po to, żeby wszystko było przygotowane – powiedziała mama.
– Daj spokój – ojciec zwrócił się do matki – dobrze, że się przygotowała.
Bianka przewróciła oczami. Ojciec zawsze matkę gasił. A ona mu na to pozwalała.
Po wizycie w gabinecie, po achach i ochach mamy, którą duma z córki rozpierała i ojcowym ,,nie najgorzej”, poszli na obiad do sprawdzonej restauracji. Miało być odświętnie, miło i przyjemnie, ale.. on wszystko popsuł. Ojciec był tak opryskliwy w stronę matki, że Bianka w pewnym momencie nie wytrzymała.
– Ja tak nie chcę. Tego nie da się znieść. DOŚĆ! – uniosła głos. – I wyszła z restauracji.
Nie po raz pierwszy poczuła złość, ale po raz pierwszy pozwoliła, żeby przez nią przepłynęła. Poczuła się jakby silniejsza, mocniejsza, bardziej wyrazista – Nie mogę decydować za moją matkę, ale mogę decydować za siebie. Nie muszę zgadzać się na COKOLWIEK, co KTOKOLWIEK mówi.
✨ Rozwiń opis
– Ja już nie mam siły – powiedziała. Czuła, że wszystko ją przerasta. To już za dużo, za długo. Czuję się tak… staro. Czy ja umiem jeszcze wrócić do swojej dziewczynki?
– Możesz – powiedział Czarek odwracając głowę od swojej gry – O Matko – ja to wszystko powiedziałam na głos?? – zdziwiła się i zawstydziła, spłonęła rumieńcem.
– Myślałem, że mnie zostawisz. – Powiedział poważnie – odwracając do niej obrotowe krzesło.
– Ja też tak myślałam…
– Myślałem, że jestem z małą dziewczynką… i pewnie tak było, ale …
myślę, że się zmieniłaś…
– Jeszcze mogę to zrobić – spojrzała na niego śmieszno-groźnie
– Ale teraz przynajmniej stoję na nogach… – odciął się
– Ledwo – tym razem to ona dostała poduszką. – Damy radę, prawda? – zapytała robiąc naiwne wielkie oczy.
– O widzisz, już brzmisz jak mała dziewczynka. Całkiem dobrze Ci idzie – przeskakiwanie pomiędzy dorosłą a dziewczynką. Myślę, że więcej z Ciebie dziewczynki niż myślisz… – powiedział ryzykowne zdanie. Jeszcze kilka miesięcy temu, nieźle by mu się za to dostało – teraz Ada przytaknęła smutno.
– Wiesz, czuję się trochę pasożytem, mój ojciec w dużej mierze mnie utrzymuje… – przerwała… albo Ty. Dopóki nie ogarnę się finansowo nigdy nie stanę się naprawdę dorosła. Żyje mi się, kurwa, za łatwo na tym łez padole – to miał być żart, ale wcale nie zrobiło się śmiesznie.
– Może to też po prostu decyzja odpowiedział – i jej koszt – dodał po chwili, odwracając się do swojej gry na komputerze.
✨ Rozwiń opis
– Ada? Tym razem zadzwoniła Bianka! Muszę Ci coś powiedzieć, zawahała się…
– No… mów… Halo jesteś tam!
– Tak. Wkurwiłam się!! – Ada ryknęła śmiechem, zgięła się w pół i złapała za brzuch. – No w końcu, Bianka. – śmiała się dalej – Już myślałam, ze jesteś tym beznadziejnym przypadkiem, który nigdy tego nie doświadczy. A powiesz mi z jakiego powodu?!
– No… Mogę chyba powiedzieć dość – prawda? Jakby zapytała o zgodę.
– No.
– Czuję jakbym obudziła w sobie potwora!
– A ja czuję, że nic się sensownego od Ciebie nie dowiem, ale witaj po dobrej stronie mocy!! – zaśmiała się Ada – mogę zadzwonić jutro? – zakończyła, bo musiała iść na rozmowę o pracę.
✨ Rozwiń opis
Miała niesamowity sen. Obudziła się w trakcie snu i mogła decydować o wszystkim, co się wydarza, od razu przeniosła się do świata fantasy, została lodową elficą, która płonęła w słusznym gniewie i naprawdę była kimś.
Obudziła się i pomyślała, gdybym to jak tak potrafiła w realnym świecie. I potem pojawiła się myśl. Co mnie tak naprawdę zatrzymuje? Odpowiedź cięła ostro jak strzała z kuszy – ona sama. To ja jestem tą, na która powinnam się wkurwić, to ja sobie na nic nie pozwalam, to ja… zamknięta w sobie jak w klatce.