Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
Stanęła na wadze. Dla niej to nigdy nie był wstydliwy moment. Tym razem ważyła o trzy kilo więcej niż zazwyczaj, ale w sumie, tak było lepiej. – Dociążyło mnie to wszystko. – skomentowała. I nagle poczuła prawdziwość swoich słów. – Przybyło mi doświadczenia i ciałka. Klepnęła się w tyłek.
✨ Rozwiń opis
– To na co się tak wkurwiłaś? – zapytała Ada (o dziwo) oddzwaniając na drugi dzień.
– Na ojca. Był opryskliwy dla matki…
Ada jej przerwała.
– Pierdolony patriarchat. Dobrze zrobiłaś…
– Ale wiesz, tak naprawdę to nie o nim, to o mnie… Wzięła głęboki wdech. – bo ja się na wiele rzeczy godzę, tak jakbym sama siebie trzymała w klatce. – powiedziała Bianka szybciej niż zazwyczaj
Tu już Ada nie wiedziała, co odpowiedzieć, żaden żart rozładowujący atmosferę nie przyszedł jej do głowy. Poczuła też nieznany sobie ciężar w klatce piersiowej, z całą pewnością nie jej.
– Ada? Po chwili ciszy Bianka znowu nawiązała rozmowę – Myślałam, co bym chciała. I pomyślałam, że chciałabym wyjść z inicjatywą. Pójdziemy razem na masaż?
– Tak, o matko, TAK!.
✨ Rozwiń opis
Ostatnio miała niezły roller coster, tak jakby rozpadało się to, co chowała za czystą podłogą, schematem dnia i solidnością. I to, co działo się z jej ciałem było niewiarygodne. Ona się rozpadała i scalała, miękła niczym plastelina. Naprzemian płakała i się śmiała jak wariatka. Cichła i krzyczała. Zamrażała się, sztywniała, żeby potem być bezkształtną masą, rozpuszczonym masłem. Tak jakby siedziała na wahadle i przychylało ją to na jedną to na drugą stronę. To było aż za intensywne, jak to jest możliwe, że można czuć aż tak dużo – na raz. Przecież ja tego nie udźwignę, po czym fala emocji ciągnęła ja na drugą grań – głód, jakby nie jadła przez całe życie.
✨ Rozwiń opis
– Czy ja jestem ładna? – wygięła się i zapytała
– To pytanie, czy pułapka? – zapytał Czarek.
– Nie, kurwa,rozliczenie podatkowe. Czy Ty nie jesteś w stanie powiedzieć mi czegoś miłego?
Z fochem poszła pod prysznic. Woda naprzemian ciepła i zimna wybudzała ciało. Drżała i wyprężała się – jestem piękna, ponętna, seksowna, ale zaraz potem pojawiła się mała dziewczynka – chuda, delikatna, wrażliwa, nie osadzona w ciele, taką, którą sama chciałaby przytulić i otoczyć opieką. – Kocica – przypomniała sobie jak nazywa ją czasami Czarek – a teraz potrzebuję głaskania po futerku