Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
Zaległy Sylwester
– Spójrz na to z dobrej strony – powiedziała Ada do Czarka, który miał różne momenty w drodze do dochodzenia do normalności – Wciąż masz dwie nogi. – wyliczała. – Mogłeś spróbować fentanylu w bezpiecznym medycznym środowisku i no wiesz Twoje męskie sprawy się przy tym wszystkim nie naruszyły – w jej oku zalśnił szalony ognik – Generalnie wyszedłeś na plus.
– Jesteś niemożliwą wariatką – skomentował, próbując ją pocałować, co okazało się boleśnie trudne.
Ada czule objęła go ramieniem.
Po raz pierwszy w życiu czuła się dorosła. Nie dlatego, że była poważniejsza, nie dlatego, że mieli wypadek i trzeba się było po tym pozbierać, ale dlatego, że odkryła, że może wybierać, kiedy uciec, kiedy zostać, kiedy się śmiać, a kiedy być poważną. Miała poczucie wyboru i to była nieznana jej moc.
✨ Rozwiń opis
– To jest nie do zniesienia – chlipała. Było jej tak ciężko, tak smutno, tak źle. Nie było nic, co mogło jej pomóc. Czuła się samotna, pęknięta, kompletnie w beznadziei. – Bianka ogarnij się – mówiła sama do siebie. Przecież nic się nie stało. To przecież tylko złamana ręka. Nikomu by się do tego nie przyznała. Nikt o tym nie wiedział, że sobie nie radzi, że już nie może. Ale już nie może co? Nawet na to nie znajdowała odpowiedzi. Czuła się jak kontur w tym świecie, nie osoba.
✨ Rozwiń opis
- Mogę Ci jakoś pomóc? – rzuciła Ada w telefonicznej rozmowie. Bianka zastygła w szoku. Przecież nic jej nie mówiłam, przecież na nic się nie skarżyłam, przecież nie potrzebuję…
- No wiesz… – kontynuowała Ada – jako jedyna ze sprawnymi wszystkimi kończynami czuję się za Was odpowiedzialna – palnęła, a Bianka nie wytrzymała – musiała się uśmiechnąć. Może zrobię Ci zakupy, co? Albo może do Ciebie przyjdę – chętnie wyrwę się od tej marudy.
- Zapraszam.
- To co, kupić Ci coś?
- Tak, kup piwo. – Strzeliła Bianka ironicznie, chciała ją zbyć.
Po pół godziny Ada stanęła w drzwiach mieszkania Bianki z całą reklamówką piw. – Ada coś Ty narobiła?! Ja przecież nie piję alkoholu, z tego, co wiem, ty też nie. – Mówiła Bianka śledząc Adę wzrokiem, kiedy zdejmowała buty i wnosiła torbę do mieszkania.
Ada powiedziała z łobuzerskim uśmiechem – sama poprosiłaś – i wiesz co – nam się to należy… po tym wszystkim. Poczekaj, tylko zadzwonię do Czarka i taty. Tata kiedyś zaproponował mi pomoc – teraz ma okazję… Widzisz Bianka jak się przysłużyłaś – mój tata będzie się czuł potrzebny, a Czarek ,,skrupulatnie” zaopiekowany. Adzie załączył się jej ogień, ale kiedyś by nie pomyślała, żeby do kogokolwiek dzwonić.
– Ada to naprawdę przesada… powiedziała Bianka, a Ada wybuchnęła śmiechem
– A Ty przy mnie stajesz się raperem.
Biance nie pozostało nic innego, jak się poddać ogniowi. I nie było to nic nowego.
Piły drugie piwo i głupawka Ady udzieliła się i Biance. Postanowiły zrobić sobie zaległego sylwestra w lutym. Śpiewały ,,Miłość w Zakopanem..” A potem ,,Przez Twe oczy…”
Ale potem przy kolejnym piwie – Bianka nagle straciła humor. Zaczęła bełkotać coś o elficach i przepaściach…
– Bianka – Ty jesteś jak Shrek, wiesz, masz warstwy jak cebula… – Zaraz potem beknęła. Trochę mi niedobrze – stęknęła i poszła do łazienki.
✨ Rozwiń opis
– Sprzątała. Trzeba było to wszystko doprowadzić do porządku. – Hehs – zaśmiała się – co ja bym bez tej Ady zrobiła? Dobrze, że ją mam. Kto by mi w życiu robił bałagan, powiedziała lewą ręką sięgając po butelkę wody.