Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
– Czuję się jakbym paliła swoją matkę ! – rzuciła Ada, patrząc w ognisko.
Ada znalazła dla wszystkich rzeczy z pudła miejsce w domu, ale nie wiedziała, co zrobić z tym pudłem. W końcu, umówiła się z Bianką, poszła na plażę nad Wisłą -całkiem pustą o tej porze roku i rozpaliła ognisko, do którego je wrzuciła.
Teraz z Bianką patrzyły w ogień, patrzyły jak karton plonie.
– Wiesz Ada – powiedziała delikatnie Bianka – ja myślę, że Ty się po prostu z nią żegnasz…
– Tak, do tej pory kurczowo się jej trzymałam. Trzymałam się jej ognia, bo tylko to mi po niej pozostało. Zapłakała jak dziecko. Zrobiła się czerwona. Z oczu płynęły jej ostre, drażniące skórę łzy, kapało jej z nosa.
– Ona mnie zostawiła. – powiedziała Ada w spazmach.
Bianka patrzyła się w ogień. Robiło się ciemno.
– Ojciec też mnie zostawił – powiedziała ostrzej, ze złością ciskając kamień do paleniska.
Pudło już dawno zmieniło się w popiół. Im robiło się ciemniej, tym więcej światełek tworzyło panoramę miasta za Wisłą.
✨ Rozwiń opis
Przyszedł Czarek, który odprowadził Adę do domu. Widać, że się o nią troszczył. Bianka została przy ognisku dłużej. Było pięknie. Wszystko zanurzało się w wieczornej mgle. Do nieba leciały iskry mieszając się z dymem. Przez chwilę Bianka odniosła się do swojej rodziny. Czy ja też tak mam, że trzymam się kogoś kurczowo? Dała sobie chwilę na przeszukanie pamięci i znalezienie odpowiedzi. Przychodziły różne wspomnienia, ale nic takiego nie znalazła. Była przywiązana do sposobu jak mama nakrywała do stołu – Bianka do dzisiaj robiła tak samo. Albo do porządku – tak było w domu u jej babci, tak było u mamy, tak jest u niej.
Zdecydowanie nie. – odpowiedziała sama sobie. Ja się chyba bardziej przywiązuję do rzeczy niż ludzi.
✨ Rozwiń opis
– Wrzeszczała tak jak jeszcze nigdy. Bolało. Śmiertelnie bolało. Kurwa – ja płonę – przeszło jej przez myśl – JA SIĘ PAAAALLEĘĘĘĘ – wrzeszczała, aż brakło jej tchu. Chwilami już z bólu traciła przytomność. Słyszała mnóstwo głosów – głosy nakładały się na siebie – dogoniłaś…, nie musisz, On… nie… rozumiał.., córecz… – Ada, Ada – wybudził ją Czarek. – bardzo krzyczysz… – Ada otworzyła oczy, coś mi się śniło. Nie pamiętam co. – Chyba nic miłego – powiedział Czarek – Wrzeszczałaś jak oparzona.
– Strasznie się przeziębiła. – Paskudne grypsko. – Jęknęła poprawiając poduszkę. Od trzech dni była kompletnie uziemniona. Noc jej się plątała z dniem. Co trzy godziny, jak tylko neutralizowały się lekarstwa -powracała gorączka. Męczyły ją ciężkie sny. Wszystko było poplątane.
✨ Rozwiń opis
Przeglądała swoje obrazy. I poczuła się strasznie przytłoczona. Prawie każdy obraz przypominał jej Adę. Tak jakby ilustrowała jej życie. A ona – widziała siebie tylko w obrazie staruchy. Czy ja naprawde jestem tłem do cudzego życia? Czy naprawdę jestem tylko staruchą – starą, pomarszczoną, skostniałą babą?
Umyła twarz i ręce, usiadła przy swoim biurku i postanowiła namalować siebie. Swój symboliczny autoportret. Po kilku godzinach wyłoniła się lodowa elfica. Zaśmiała się dźwięcznie – skoro Ada jest ogniem to ja będę lodem.