Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
Ale wymyśliła – westchnęła Bianka. Ada – znając życie pójdzie na żywioł, ale ona tak nie potrafiła . Od kilku dni przygotowywała do tego spotkania. Czytała jak może przebiegać takie spotkanie, sprawdzała opinie o gabinecie. I choć na zewnątrz chciała być wyluzowana i swobodna jak jej przyjaciółka, lęk przed nieznanym zwyciężał. To było jak – zastanowiła się przez chwilę szukając precyzyjnego porównania – wyjście w góry. Ona musi mieć swój plecak. Jeszcze nigdy nie uczestniczyła w tego typu spotkaniu, a ustawienia systemowe były dla niej jedynie ciekawostką ze studiów, nigdy tego tematu nie pogłębiła i w życiu by nie pomyślała, że będzie pogłębiać. W umówionym dniu była bardzo spięta. Starannie przygotowała swoje ubrania i czekała na Adę.
✨ Rozwiń opis
Ada krzątała się wesoło po domu, podśpiewując i podskakując od czasu do czasu- A co Ty taka zadowolona? – zapytał Czarek.
– Cha, dogadałam się z Bianką – w końcu, no i razem idziemy na terapię.
– Co? Jak to razem? To nie ona jest Twoją terapeutką.
– Eh, długo by opowiadać, w każdym razie sprawa wyjaśniona.
– Skoro tak mówisz… Zagramy? Wyciągnął szybką strategiczną planszówkę.
– No pewnie, ale tylko jedną partyjkę, bo muszę się zbierać, a nie chce się spóźnić. Tym razem muszę wygrać powiedziała z wypiekami, rozkładając karty. Po trzeciej przegranej partii wstała jakby ktoś ją oblał wrzątkiem. Ej ja mogę nie zdążyć na sesję?! I wyleciała, prawie tracąc zęby potykając się o pufę.
– Z Tobą to tak zawsze – szybko jak w rozpędzonej karuzeli – skomentował Czarek
✨ Rozwiń opis
Do gabinetu wpadły jak burza, całkiem w Ady stylu. Były 5 minut spóźnione. Na szczęście na Pani psycholog nie zrobiło to wrażenia. Za to wrażenie zrobiło na niej to, gdy zapytała, co ich sprowadza do gabinetu. Wersja dwóch dziewczyn znacznie się różniła. Ada weszła w narrację, że są siostrami, że chce się z Bianką porozumieć, Bianka natomiast skrupulatnie nakreśliła, że jest psychologiem, opowiedziała o ich terapii, przyjaźni i próbie ratowania tej relacji przez Adę, której owocem jest ,,siostrzeńska terapia”.
-Ciekawe – zamyśliła się terapeutka. – To jak się nazywacie, może mieć znaczenie. A może nie. Zobaczymy. – Dzisiaj spróbujemy tylko jednego. Zobaczyć, czy coś z waszej historii się pokaże. ZOBACZYĆ – powtórzyła i zatrzymała się Wymownie spojrzała na dziewczyny i ciągnęła dalej.
Waszym zadaniem jest odwiedzić Waszą rodzinę, pojechać do domu, gdzie się wychowałyście, pooglądać rodzinne pamiątki, zdjęcia, posłuchać rodzinnych opowieści. Czasami zdarza się tak, że gdy jesteście w tym procesie informacje przychodzą w symbolach, snach, przeczuciach.
– Spróbujemy tu wywołać jakąś rodową historię, ale, ostrzegam nie zawsze to się udaje od razu. – ściszyła głos i powiedziała jakby teatralnym szeptem – My nie wywołujemy duchów, my tutaj tylko czytamy ślady w Was, zostawione przez Waszych bliskich.
Monolog terapeutki zrobił na obydwu dziewczynach dosyć duże wrażenie. Ada siedziała potrząsając nogami, jakby już chciała przejść ,,do dzieła”. Bianka miała wielkie oczy ze zdumienia.
- Może zaczniemy ode mnie -nie wytrzymała Ada.
- Dobrze.
- Ada, czy jest w Tobie coś, co przypomina kogoś z Twojej rodziny?
Przez chwilę zapadła cisza. Bianka zdała sobie sprawę, że słychać tykanie wskazówek zegara. Ada po krótkiej chwili aż podskoczyła z podniecenia.
- Mój tata mi mówi, że mam takie same ogniki w oczach jak moja mama.
- Ogniki – powtórzyła terapeutka…
- Tak i, że nie chcę, żeby moje ogniki zgasły. – dopowiedziała
- Pamiętasz oczy swojej mamy?
- Nie, mama odeszła jak byłam mała. Zgasła. – powiedziała Ada garbiąc się, podkurczając nogi.
Atmosfera w gabinecie się zagęściła. Bianka wstrzymała oddech z napięcia.
– To ważny obraz. Zostań z nim chwilę.To jest Twój pierwszy rodowy obraz – pobądź z nim, poobserwuj siebie.
Po około dwóch minutach ciszy, terapeutka powiedziała. Na dzisiaj wystarczy. Po prostu zobaczcie i zrozumcie co Was porusza.
Biankę scena Ady dogłębnie poruszyła i zszokowała. – I jak? – zapytała przyjaciółkę, gdy wychodziły z gabinetu na ruchliwą ulicą – To było mega interesujące… – Ada była zaintrygowana
– Nie wydaje Ci się, że to trochę jak horoskop. No wiesz ja lubię symbole, wiem, że czasami tak właśnie podświadomość do nas mówi, no ale, nie wiem, to było grube…
– No. Trochę jak horoskop. Ja uwielbiam horoskopy. A właśnie – jaki jest Twój znak, bo ja… ja jestem barańską smoczycą. Ten smok to z chińskiego i mam księżyc w rybach, a ascendent… – przerwała nagle, bo zobaczyła minę Bianki.
– Yyyy – Bianka nie wiedziała przez chwilę co powiedzieć – Ty naprawdę jesteś wariatką,,, – powiedziała w końcu – … ale bardzo Cię kocham – dodała już ciszej, a Ada objęła ją w pasie.
✨ Rozwiń opis
Uff – dobrze było mieć tę sesję z głowy. Mam nadzieję, że więcej Ada już takich rzeczy nie wymyśli – pomyślała i to ją bardzo rozśmieszyło. Taaa, jasne… Ale przynajmniej już nie zaprowadzi mnie na terapię. Powtarzalności jej pomysłów raczej nie powinno się spodziewać. Temat z historią przodków to dla Bianki trochę abstrakcja. Nie lubiła nawet samej myśli o tym, że jej zachowanie jest zależne od kogoś, że ktoś z przeszłości ma na nią jakiś wpływ. Znacznie bardziej przemawiało do niej to, że kształtuje się sama, że powoli i systematycznie wypracowuje to, co u niej działa.
Jednak ta scena z ognikami w oczach zrobiła na niej wrażenie. Widziała te ogniki nie raz. Widziała też to, jak podczas sesji Adę to poruszyło. Zresztą ją też poruszyło, nie umiała tych wszystkich emocji, które wtedy się pojawiły nazwać ani zrozumieć. To było mocne. O Ady mamie nie miała pojęcia. W sumie to one w ogóle nie rozmawiały o swoich rodzinach.
i wtedy poczuła znajomy impuls. Przysiadła do malowania. Obrazek przedstawiał matkę i córkę, z takimi samymi ognikami w oczach.