Ten rozdział jest jeszcze zamknięty
Aby go przeczytać, odblokuj go za świetliki.
Zaloguj się, aby sprawdzić swoje świetliki i odblokować rozdział.
To był dla niej ważny moment. Siedziała w gabinecie chirurgicznym i zdejmowano jej gips. Nareszcie. Czuła prawdziwą ulgę, ręka tak jakby przestała ważyć. Lekarz zbadał rękę, a następnie pielelęgniarka zaprowadziła ją do sali RTG.
– Wygląda na to, że wszystko jest w najlepszym porządku – uśmiechnął się chirurg odsłaniając na chwilę maseczkę. – Można już zacząć rehabilitację. Zapisuję Panią na zabiegi 2 razy w tygodniu, Pani pięlęgniarka wszystko Pani powie.
– A czy mogę… malować? – zapytała Bianka
– Oczywiście – odpowiedział doktor, tylko uważaj, żeby jej za bardzo nie przeciążyć. Dawaj jej odpocząć jak się zmęczy.
Była szczęśliwa. Spojrzała na swoją rękę z prawdziwą czułością. Będę o Ciebie dbać kochana – pogłaskała ją.
Przez następne kilka dni Bianka czuła jakby miała zwierzątko do kochania, dbania, głaskania. Zajmowała się swoją prawą ręką tak czule jak potrafiła. Wklepywała maści, chodziła na rehabilitację, wykorzystywała piłeczki antystresowe do codziennych ćwiczeń. Czuła jak dużo jej zawdzięcza i była taka szczęśliwa, że jej prawica dochodzi do zdrowia. A ręka była bardzo wrażliwa na jej czyny i słowa, z każdym dniem czuła się coraz lepiej. Tak samo jak ona – Bianka czuła, że po raz pierwszy kocha i troszczy się o jakąś część siebie w taki czuły sposób i mogła wrócić do malowania!
Usiadła przy przy biurku i namalowała swoją rękę w otoczeniu miękkiego puchu.
✨ Rozwiń opis
Czarek miał prawdziwy kryzys. Płakał, wściekał się. Rehabilitacja nie szła tak szybko, jakby chciał. Ada czuła się winna – ona tak nie cierpiała. Ada czuła się też przeciążona – nie starczało jej cierpliwości, nie wszystko umiała rozładować żartem. Czasami darła się na niego, czasami do siebie, czasami na rzeczy. Czasami też płakała, chociaż raczej tak, żeby Czarek nie widział. Szukała ulgi w słodyczach, kąpielach, ćwiczeniach i braku ćwiczeń. Przyszedł nawet taki moment, że zaczęła medytować. Ona i medytacja to były dwa skrajne bieguny, a jednak to było coś co chyba działało najlepiej. Siadała na poduszce. Ustawiała się w pozycji, oddychała, liczyła.. Nie była pewna, czy robi to dobrze, ale po jakimś czasie wydawało się jej, że ciało jakby znalazło dla siebie miejsce. Nie idealne, ale wystarczająco dobre. Wciąż jest tu. Wciąż czuje. I wciąż może tu być bez wybuchu i eskalacji.
✨ Rozwiń opis
Tym razem to Bianka odwiedziła Adę i Czarka z koszem pełnym owoców. Bianka doskonale zdawała sobie sprawę, że od wypadku mają ciężki czas. I choć starała się nie narzucać, próbowała z nimi być. W końcu byli w tym wszystkim razem. Ona miała to szczęście, że już praktycznie była zdrowa. Ada – też. Najgorzej miał Czarek. I choć był młodym, silnym, wysportowanym facetem kosztowało go to wszystko bardzo dużo.
– Czarek – krzyknęła Ada – chodź – darmowa pomoc psychologiczna przyszła!
– Czarek wychylił głowę ze swojego pokoju – hej! – odkrzyknął do Bianki – po czym schował się na chwilę, założył koszulkę i przykuśtykał do nich. Miał podkrążone oczy. Jego twarz wyrażała zmęczenie.
– Wygladasz…. Bianka chciała powiedzieć dobrze, ale zawiesiła się…
– Koszmarnie… dokończył sarkastycznie i nagle zrobiło się smutno
– Koszmarnie to już było – próbowała ratować sytuację Ada
– No to pozwól, że wykorzystam moje psychologiczne ,,czary-mary” – Bianka udała, że robi poważną minę i poprawia niewidzialne okary. Ty czujesz się koszmarnie, a wyglądasz…
– Adekwatnie do sytuacji – przerwała Ada wybuchając śmiechem. Trzęsła się jak galareta, a jej śmiech zaraził wszystkich. Nawet Czarek uśmiechał się mimo woli.
– Jak Ty z nią wytrzymujesz!- zapytała Bianka kierując głowę w stronę Czarka
– No nie ukrywam, to nie jest łatwe. – teraz już śmiali się wszyscy na całego.
I tak śmiali się, z wszystkiego i wszystkich, nie oszczędzając siebie nawzajem, pozwalając by śmiech rozprężał ich napięcię, ból i stres po wspólnie przeżytej traumie.
✨ Rozwiń opis
To był dobry dzień. Dobrze było się spotkać z tymi wariatami. Wzięła prysznic, zrobiła herbatę, pomasowała sobie rękę i zaczęła malować. Narysowała siebie i swoich przyjaciół pękających ze śmiechu.